napisz do nas
   
 
aktualności plan gier sponsorzy newsletter galeria
 
   
     

Aktualności

 
2008-09-20 19:20

Mówi Łukasz Kubot

Stenogram z konferencji po półfinale: Albert Montanes – Łukasz Kubot 3:6, 6:1, 6:4

To był trudny, ale dobry w pana wykonaniu mecz. Niestety, przegrany. Jak wyglądał z pana punktu widzenia?
Taktykę miałem podobną jak w poprzednich meczach, a więc skracać wymiany, przejmować inicjatywę i atakować drugi serwis przeciwnika. Na początku fajnie się wszystko poukładało, głównie dzięki temu, że bardzo dobrze serwowałem. Dzięki temu zdobywałem punkty i nie musiałem dużo biegać po korcie. Wszystko tak się ułożyło, że od razu na początku przełamałem przeciwnika, a potem konsekwentnie trzymałem swój serwis. Pierwszego seta wygrałem na pewno zasłużenie. W drugim secie jakby trochę zeszło ze mnie powietrze. Był taki ważny moment w czwartym gemie, kiedy męczyłem się na swoim serwisie, pierwszym nie trafiłem ani razu, a przeciwnik zepchnął mnie do defensywy. Po moim podaniu grał bardzo długie returny forhendem. Montanes grał dziś fantastyczne slajsy, był niesamowicie szybki i, co najważniejsze, regularny. Trochę mnie to zaskoczyło. Uważam, że zabrakło mi dziś głównie serwisu. Gdybym lepiej serwował w drugim secie, wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Po przegranej gładko drugiej partii, powiedziałem sobie, że spróbuję jeszcze raz grać swoje. Znów na początku trzeciego seta przełamałem przeciwnika, ale zawiódł mnie kluczowy element, czyli trzymanie swojego serwisu, co na tym poziomie szybko się mści. I tak wszystko potoczyło się przeciwko mnie. Szkoda, bo uważam, że Montanes był dziś w zasięgu, zwłaszcza przy tak fantastycznie wspierającej mnie publiczności.

W kilku momentach wygrywał pan trudne piłki w sposób, który można oglądać na najwyższym poziomie światowego tenisa.
Tak, dla publiczności było to pewnie super, ale dla mnie trochę mniej. Lepiej byłoby może zagrać trochę gorzej, ale zakończyć mecz zwycięsko. Nie raz przegrywałem już grając ładnie i wolałbym żeby teraz było inaczej. Popełniłem jednak za dużo prostych błędów i przegrałem.

Z pana szatni dobiegały po meczu jakieś straszne hałasy. Zostawił ją pan w całości?
W całości, jak zawsze.

Mówił pan, że dążył do skracania wymian, ale w pierwszym secie wyglądało na to, że jednak je pan długo prowadził.
Problem polegał na tym, że Montanes serwował inaczej niż pozostali Hiszpanie, gra bardziej slajsem. Serwował mi cały czas na ciało, piłka wciąż mi uciekała. Ten jego serwis – slajsowany, ścięty – utrudniał mi odbiór, zwłaszcza ze względu na mój wzrost. Nie mogłem zagrać od razu głębokiej piłki i zepchnąć go do defensywy. Mimo wszystko uważam, dropszoty, które wprowadziłem spowodowały, że Montanes tracił regularność. Szkoda, że nie udało mi się kontynuować tego w drugim i trzecim secie. Po prostu nie miałem pozycji, żeby tak zagrać, bo Hiszpan grał bardzo precyzyjnie.

W trzecim secie Hiszpanowi rzeczywiście wyszło kilka genialnych zagrać. Podłamało to pana, czuł pan presję?
Zawodnik, gdy prowadzi, czuje presję żeby to wygrać, dowieźć wynik do końca. A ten drugi nie ma nic do stracenia zwłaszcza, gdy przegra swój serwis. Gra na luzie: trafię – będzie dobrze, nie trafię – nic się nie stanie, gorzej już nie będzie. Montanes wykazał się dziś zimną krwią i mógł polegać na swoim serwisie, czego mi z kolei zabrakło. Może nie było to ponad 200 km/h tylko 170, ale precyzja i slajs pokazywały jego klasę i to, że wysokie miejsce w rankingu nie jest przypadkiem.

Co się z panem stało między pierwszym a drugim setem? Nie udało się pójść za ciosem…
Nie wiem, ale jak już mówiłem, od początku drugiego seta zacząłem znacznie gorzej serwować i przeciwnik mój drugi serwis od razu atakował i przejmował inicjatywę. Wtedy punkty musiałem sobie wybiegać i kończyć akcje po długich wymianach, co kosztowało mnie sporo zdrowia.

Jak długo boli taka porażka? Do następnego dnia, następnego turnieju?
Takie mecze, zwłaszcza grane w Polsce, gdzie ma się za sobą tyle ludzi, bolą długo. Cały czas te porażki są w mojej głowie, tą dzisiejszą też będę za rok czy dwa pamiętać. Można oczywiście gdybać, jak wszystko mogłoby się potoczyć. Gdyby dziś było lepiej, mógłbym być ok. 140-150 miejsca w rankingu. To dałoby mi pewność siebie i okazję do pójścia za ciosem. Jestem na siebie zły, bo przy moim dużym już po latach doświadczeniu tenisowym, nie osiągnąłem dziś tego co chciałem. Oczywiście, Montanes jest znacznie wyżej ode mnie, ok. 60. miejsca ATP, ale dzisiejszy mecz pokazał, że spokojnie mogę z takimi zawodnikami grać. Porażka będzie mnie długo bolała, ale uważam, że pozostawiam po sobie dobre wrażenie. Zwłaszcza Hiszpanie będą teraz inaczej na mnie patrzeć.

 
     
 
Domeny, hosting, email
 
   
                     
Polska wersja English version Livescore eBilet.pl Tretorn SeriesChallenger SeriesStrona głównaBank Pekao S.A.